Polska branża dociepleń należy do najsilniejszych w Europie. I, co najważniejsze, w najbliższych latach prawdopodobnie nadal będzie dynamicznie się rozwijać.

Docieplenie domu to rozwiązanie, dzięki któremu nie tylko można znacząco zmniejszyć wydatki ponoszone w związku z ogrzewaniem domu, ale też zadbać o środowisko, ograniczając emisję spalin. Tym bardziej warto się pochwalić, że pod względem ocieplonej powierzchni w ubiegłym roku nasz kraj wyprzedził Niemcy. Według statystyk w Polsce wykonuje się bowiem aż 40 milionów metrów kwadratowych docieplonych elewacji rocznie.

To o 4 miliony metrów kwadratowych więcej niż w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Wyprzedzają nas jedynie Turcy, którzy rok 2016 zamknęli z wynikiem 60 milionów metrów kwadratowych. Ta informacja świetnie wróży czystości powietrza w naszym kraju, bo systemy dociepleń zawitały do nas dopiero 30 lat temu – a więc trzy dekady po Niemcach. I stanowi najlepszy powód, by z bliska przyjrzeć się polskiemu rynkowi termomodernizacji budynków.

Od lat 80 do dziś

Pierwsze budynki metodą ETICS ocieplono w Polsce w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Technologia ta, wykorzystująca styropianowe płaty w roli termoizolacji oraz akcesoria takie jak siatki zbrojeniowe, kątowniki oraz listwy tworzące dylatacje, była z początku wykorzystywana na niewielką skalę. Naprawdę dużą popularność zyskała zaś dziesięć lat później, kiedy zaczęła być wykorzystywana do docieplania polskich bloków z wielkiej płyty.

Jeszcze kilkanaście lat temu podstawową funkcją systemu ETICS było polepszenie izolacji termicznej ścian. Po macoszemu traktowano zaś wygląd takich elewacji, co przyczyniło się rozpowszechnienia do negatywnych opinii na temat samej technologii. Tymczasem ta oferuje duże możliwości także jeśli chodzi o walory wizualne ocieplonych budynków. Dziś na szczęście eleganckie profile elewacyjne stają się coraz popularniejsze, a wszechobecna w latach 90 „pasteloza” powoli przechodzi do lamusa.

Ostatnie miesiące na plus

Warto odnotować, że branża dociepleń budynków w Polsce rozwija się naprawdę dynamicznie. Potwierdzają to statystyki, które jednoznacznie pokazują, że wyniki osiągane przez działające w niej firmy są coraz wyższe. Choć rok 2016 w budownictwie nie należał do najbardziej udanych, w tym roku branża wykończeniowa odnotowała spory wzrost względem poprzedniego – wakacyjne miesiące okazały się lepsze od analogicznego okresu w 2016 aż o 20%.

Liczba inwestycji, którzy przedmiotem była termomodernizacja budynków wzrosła z kolei o 13%, a działające w tym obszarze firmy (wraz z przedsiębiorstwami ogólnobudowlanymi, dekarskimi czy remontowymi) przyjęły aż połowę wszystkich zleceń, na jakie podpisano umowy w polskiej gospodarce.

Jak będzie dalej?

To wszystko sprawia, że przyszłość polskiej branży budowlanej rysuje się w bardzo jasnych barwach. Specjaliści prognozują bowiem, że najbliższe dwa lata tempo wzrostu będzie zachowane. Przyczynić się do tego mają fundusze z Unii Europejskiej, a sporą część ogółu stanowić będą inwestycje państwowe, co oczywiście nie oznacza, że udział prywatnych inwestorów ma być minimalny.

Duży udział będzie miał oczywiście sektor dociepleń. Jak wynika z prognoz specjalistów firmy PMR Research, do 2020 jego wartość może wzrosnąć do 4,5 miliarda złotych. O tym, jak znaczący będzie to wzrost najdobitniej świadczy fakt, że jeszcze dwa lata temu wartość ta była szacowana na „zaledwie” 3,9 miliarda złotych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ